Obudziłam się dwie godziny pózniej niż zakładałam , czyli zamist o 7. 40 o 9. 40. Panika. Miałam 16 minut na opuszczenie hotelu. Miły recepcjonista załatwił mi cappusino gdyż jak to ja zaspałam na śniadanie 2 godziny. Hotel porażka. Z ate pieniądze można wymagać coś więcej niż groty dla muminka. Czułam się jakby włączone bylo ogrzewanie, nie moglam spać, bo hałasowała śmieciarka.
Bolonia zjawiskowa. Ptzypominająca Kraków z tymi magicznymi, wąskimi uliczkami. Na zewnątzr 43 stopnie. Wydaję majątek na wodę mineralną. Nie chce mi się jeść. Uginające się od egzotycznych owoców stragany kuszą owocami i warzywami, które pachną na kilometr. Co tam. Na obiad jem brzoskwinię za 2 euro. Jest wielka, soczysta, i jest tak dobra,ż e mam ochotę zamruczeć z rozkoszy. Teraz rozumiem co znaczy dolce vita. Sklepy kuszą szynkami, serami i kiełbasami. Na 10 minut ugrzęzłam przed stoiskiem z mozarellą.Wcale mnie nie dziwi fakt, że na Bolonię mówi sie tłusta. Tu jest po prostu fenimenalnie.
Pijąc cappucino zdałam sobie sprawę , ze nie mam dowodu osobistego. Panika totalna. Ale spokojnie. Po paru łykach wody mineralnej zaczyna mi światć w głowie, że dowód został w hotelu, gdyż przy zameldowaniu sie do hotelu zostawiłam go w recpecji no i ten zakręcony Włoch zapomniał mi go oddać. Jechałam do hotelu
poniedziałek, 12 grudnia 2011
czwartek, 1 września 2011
o pierwszej nocy w... bolońskim hotelu 22 sierpnia
Cholera. I już jestem na włoskiej ziemi... Upał, piekielny upał.. Otworzyłam okno a tam śmieciarka pracuje na pełnych obrotach.Mam wrażenie, że to co tutaj nazywane jest klimatyzacją okazuje się czymś w rodzaju naszej farelki.... Skandal! Hotel oczywiście inaczej wyglądający niż na zdjęciu.Zapłaciłam 12 euro za przedostanie się z lotniska do hotelu. Taksówkarz nie znał ani słowa po angielsku. Ech zapłaciłam 13 euro za taksówkę. Ale to co na mapie wygląd na małą odległość w rzeczywistości wygląd Jeżeli to jest łóżko king size to chyba dla muminka, bo mi zmieściła się jedna noga a druga jakoś dynda niezdarnie.Niepokojąca bliskość mini barku nie pozwala mi zasnąć.Ale Marsa za 3 euro.O nie . To już lekka przesada, ale za chwilę umrę z pragnienia.A Włosi? Nie widziałam tylu przystojnych Włochów ile na lotnisku..Uwielbiam uśmiechnięte narody.
Cisza, kojąca cisza...
W TV jeden włoski kanał a tam program o szynce parmeńskiej...Wtedy kiedy akurat ja umieram z głodu... Skandal. Kraj w którym słowo" coperta' znaczy koc nie może być normalny... Dlatego tak dobrze się tutaj czuję...
Walizka została uszkodzona na lotnisku wskutek 5 kilowego przeładowania. Czasami chyba warto być blondynką:)Odziany w pomarańczowe wdzianko pracownik lotniskowy pozwolił mi wnieść 5 kg więcej, choć oczywiście miałam poupychane w kieszeniach przewodniki, słowniki....
Napotkana na papierosie( pale tylko w wyjątkowo stresująco sytuacjach) 60 - latka rozbawiła mnie opowieścią lotniskową.Otóż przewożąc glinę do odciskania stopy i rączki wnuka została potraktowana jak dealer narkotykowy...Owa masa w postaci białego proszku, który zalewa się wodą nie wygląda na prezent niezbędny niemowlakowi... Ludzie po prostu potrafią zaskoczyć!
Lotnisko bolońskie,piękne, czyste,zadbane.. Hotel oczywiście zapewnił mi towarzystwo w postaci paskudnego pająka znalezionego pod prysznicem. No cóż ,w taki upał każdy szuka ochłody!
Cisza, kojąca cisza...
W TV jeden włoski kanał a tam program o szynce parmeńskiej...Wtedy kiedy akurat ja umieram z głodu... Skandal. Kraj w którym słowo" coperta' znaczy koc nie może być normalny... Dlatego tak dobrze się tutaj czuję...
Walizka została uszkodzona na lotnisku wskutek 5 kilowego przeładowania. Czasami chyba warto być blondynką:)Odziany w pomarańczowe wdzianko pracownik lotniskowy pozwolił mi wnieść 5 kg więcej, choć oczywiście miałam poupychane w kieszeniach przewodniki, słowniki....
Napotkana na papierosie( pale tylko w wyjątkowo stresująco sytuacjach) 60 - latka rozbawiła mnie opowieścią lotniskową.Otóż przewożąc glinę do odciskania stopy i rączki wnuka została potraktowana jak dealer narkotykowy...Owa masa w postaci białego proszku, który zalewa się wodą nie wygląda na prezent niezbędny niemowlakowi... Ludzie po prostu potrafią zaskoczyć!
Lotnisko bolońskie,piękne, czyste,zadbane.. Hotel oczywiście zapewnił mi towarzystwo w postaci paskudnego pająka znalezionego pod prysznicem. No cóż ,w taki upał każdy szuka ochłody!
W drodze
No i w drodze... Uwielbiam ten stan- bycia w drodze, ruchu. Nie lubię chaosu i jakiegoś pierwotnego lęku , który w sobie noszę. Roztrzepania i niezorganizowania, które jednak w jakiś sposób składają się na moją osobowość. Mam nieznośną manierę gromadzenia rzeczy i w pewnym momencie czuję, że to nie ja p[osiadam rzeczy a one posiadają mnie..
Czuję się jak przed ważnym wywiadem, jakbym miała spotkać się z ważnym rozmówcą, kimś dostojnym i ważnym, pięknym...a jednocześnie tajemniczym i nieznanym.
Lubię jak wszystko jest owiane jakąś tajemnicą, naznaczone trudem. Chcę odkrywać, zwiedzać po swojemu, dać się zgubić i oczarować.. Być sobą, tak na 100%. Jak kiedyś, jak dawniej. Gdy włóczyłam się samotnie po sierpniowym Wiedniu, gdy odkrywałam uroki jesiennego Lwowa.
Chcę przeżyć moment zatrzymania, przeniesienia się w inny czas , bycia przez chwilę częścią innego, lepszego świata.
Każda podróż to próba sprawdzenia siebie, swoich umiejętności, otwartości.
Jestem ciekawa bardzo jak osoba zafascynowana kulturą hiszpańską odnajdzie się w wakacyjnym podobno nieznośnym i upalnym wydaniu Włoch.
Mam nadzieję, że przewodnik pełen kosmicznych zwrotów w s tylu" Mam zapalenie pochwy","Wyleciał mi ząb", czy zawierający kosmiczny i bardzo potrzebny opis budowy silnika po włosku tym razem okaże się zupełnie nieprzydatny...
Czuję się jak przed ważnym wywiadem, jakbym miała spotkać się z ważnym rozmówcą, kimś dostojnym i ważnym, pięknym...a jednocześnie tajemniczym i nieznanym.
Lubię jak wszystko jest owiane jakąś tajemnicą, naznaczone trudem. Chcę odkrywać, zwiedzać po swojemu, dać się zgubić i oczarować.. Być sobą, tak na 100%. Jak kiedyś, jak dawniej. Gdy włóczyłam się samotnie po sierpniowym Wiedniu, gdy odkrywałam uroki jesiennego Lwowa.
Chcę przeżyć moment zatrzymania, przeniesienia się w inny czas , bycia przez chwilę częścią innego, lepszego świata.
Każda podróż to próba sprawdzenia siebie, swoich umiejętności, otwartości.
Jestem ciekawa bardzo jak osoba zafascynowana kulturą hiszpańską odnajdzie się w wakacyjnym podobno nieznośnym i upalnym wydaniu Włoch.
Mam nadzieję, że przewodnik pełen kosmicznych zwrotów w s tylu" Mam zapalenie pochwy","Wyleciał mi ząb", czy zawierający kosmiczny i bardzo potrzebny opis budowy silnika po włosku tym razem okaże się zupełnie nieprzydatny...
Subskrybuj:
Posty (Atom)