czwartek, 1 września 2011

W drodze

No i w drodze... Uwielbiam ten stan- bycia w drodze, ruchu. Nie lubię chaosu i jakiegoś pierwotnego lęku , który w sobie noszę. Roztrzepania i niezorganizowania, które jednak w jakiś sposób składają się na moją osobowość. Mam nieznośną manierę gromadzenia rzeczy i w pewnym momencie czuję, że to nie ja p[osiadam rzeczy a one posiadają mnie..
Czuję się jak przed ważnym wywiadem, jakbym miała spotkać się z ważnym rozmówcą, kimś dostojnym i ważnym, pięknym...a jednocześnie tajemniczym i nieznanym.
Lubię jak wszystko jest owiane jakąś tajemnicą, naznaczone trudem. Chcę odkrywać, zwiedzać po swojemu, dać się zgubić i oczarować.. Być sobą, tak na 100%. Jak kiedyś, jak dawniej. Gdy włóczyłam się samotnie po sierpniowym Wiedniu, gdy odkrywałam uroki jesiennego Lwowa.
Chcę przeżyć moment zatrzymania, przeniesienia się w inny czas , bycia przez chwilę częścią innego, lepszego świata.
Każda podróż to próba sprawdzenia siebie, swoich umiejętności, otwartości.
Jestem ciekawa bardzo jak osoba zafascynowana kulturą hiszpańską odnajdzie się w wakacyjnym podobno nieznośnym i upalnym wydaniu Włoch.
Mam nadzieję, że przewodnik pełen kosmicznych zwrotów w s tylu" Mam zapalenie pochwy","Wyleciał mi ząb", czy zawierający kosmiczny i bardzo potrzebny opis budowy silnika po włosku tym razem okaże się zupełnie nieprzydatny...

1 komentarz:

  1. Mądrość wschodnia mówi: Zanim wyruszysz podróż dotrzesz do celu

    Pozdrawiam serdecznie :)
    Aneta

    Ps. Zupełnie przypadkowo zawitałam pod ten adres, miło tu i magicznie... również jestem z Ostrowa :)

    OdpowiedzUsuń