wtorek, 20 marca 2012
Tour de przychodnia...part one....
Nie będę myśleć o tym, że latem muszę iść do szpitala...Może wizja kilku letnich dni w Berlinie przed szpitalem pomoże mi oswoić myśl, że spędzę lato w szpitalu. Albo jego część..Świat znowu spochmurniał mimo dobrych wyników, a ja jestem popuchnięta jak Alf.Lekarz kazał mu unikać stresu. Świetny dowcip, w mojej sy,tuacji to szybciej bym dostała etat w NASA niż uniknęła stresu.....Ale próbuję rozgonić czarne chmury....Świat przychodni rodem z Białoszewskiego , a może nawet bardziej absurdalny. Ale jeże, ośnieżone przeokropne sztuczne jeże pod okropną sztuczną choinką to widok jak na środek marca niecodziennny.....Czas wywalić w końcu te bałwany z pokoju....
Byle do wiosny, czyli jeszcze kilka godzin .....:)
http://youtu.be/SdylMDmDu4U
http://youtu.be/SdylMDmDu4U
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz