czwartek, 1 września 2011

o pierwszej nocy w... bolońskim hotelu 22 sierpnia

Cholera. I już jestem na włoskiej ziemi... Upał, piekielny upał.. Otworzyłam okno a tam śmieciarka pracuje na pełnych obrotach.Mam wrażenie, że to co tutaj nazywane jest klimatyzacją okazuje się czymś w rodzaju naszej farelki.... Skandal! Hotel oczywiście inaczej wyglądający niż na zdjęciu.Zapłaciłam 12 euro za przedostanie się z lotniska do hotelu. Taksówkarz nie znał ani słowa po angielsku. Ech zapłaciłam 13 euro za taksówkę. Ale to co na mapie wygląd na małą odległość w rzeczywistości wygląd Jeżeli to jest łóżko king size to chyba dla muminka, bo mi zmieściła się jedna noga a druga jakoś dynda niezdarnie.Niepokojąca bliskość mini barku nie pozwala mi zasnąć.Ale Marsa za 3 euro.O nie . To już lekka przesada, ale za chwilę umrę z pragnienia.A Włosi? Nie widziałam tylu przystojnych Włochów ile na lotnisku..Uwielbiam uśmiechnięte narody.
Cisza, kojąca cisza...
W TV jeden włoski kanał a tam program o szynce parmeńskiej...Wtedy kiedy akurat ja umieram z głodu... Skandal. Kraj w którym słowo" coperta' znaczy koc nie może być normalny... Dlatego tak dobrze się tutaj czuję...
Walizka została uszkodzona na lotnisku wskutek 5 kilowego przeładowania. Czasami chyba warto być blondynką:)Odziany w pomarańczowe wdzianko pracownik lotniskowy pozwolił mi wnieść 5 kg więcej, choć oczywiście miałam poupychane w kieszeniach przewodniki, słowniki....


Napotkana na papierosie( pale tylko w wyjątkowo stresująco sytuacjach) 60 - latka rozbawiła mnie opowieścią lotniskową.Otóż przewożąc glinę do odciskania stopy i rączki wnuka została potraktowana jak dealer narkotykowy...Owa masa w postaci białego proszku, który zalewa się wodą nie wygląda na prezent niezbędny niemowlakowi... Ludzie po prostu potrafią zaskoczyć!

Lotnisko bolońskie,piękne, czyste,zadbane.. Hotel oczywiście zapewnił mi towarzystwo w postaci paskudnego pająka znalezionego pod prysznicem. No cóż ,w taki upał każdy szuka ochłody!

2 komentarze: